wtorek, 2 września 2014

Prolog

Szłam w stronę biura adwokata i jak zwykle musiałam się lekko spóźnić. To wszystko przez te autobusy.
Kiedy weszłam już do recepcji i szłam w stronę windy usłyszałam wołanie.
-Przepraszam! Była pani umówiona?-zapytała jakaś młoda kobieta średniego wzrostu. Ubrana była w krótką czarną spódnice i koszulę z dekoltem. Do tego czarne obcasy.
-Tak do Pana Stylesa.
-Już patrzę-powiedziała zaglądając do kalendarza-Tak pan Styles już czeka na panią
-Dziękuję-i poszłam. Kiedy wysiadłam już z windy szybkim krokiem zmierzyłam do drzwi sali. Zapukałam i kiedy usłyszałam głośne proszę i weszłam.
-Dzień dobry panie Styles
-Zapraszam. Napije się pani czegoś?
-Nie dziękuję.
-Więc z czym pani do mnie przychodzi?
-Chciałam wziąć dom który przypisali mi rodzice.
-Aha dobrze. To proszę tu podpisać i tu-powiedział wskazując w dane miejsca.

-To do widzenia-powiedziałam kiedy przeglądał jakieś papiery
-Proszę zostać! Jest tu pani bardzo mile widziana-powiedział wstając.
-Muszę naprawdę iść
-A co jest tak ważne?-zapytał bardzo blisko mnie
-Emm...
-Tak myślałem. Siadaj.-powiedział i sam mnie posadził na krześle. A on tym czasem podszedł do mnie od tyłu i wziął w dłoń moje włosy i zakręcał sobie je na palcach.
-Ładnie pachniesz-powiedział do mojego ucha.
-Dziękuję
-Masz bardzo gładką skórę. Chciałbym ją poczuć gdzie indziej.-powiedział chytrze
-Panie Styles to nie jest odpowiednie.
-Dla mnie wręcz przeciwnie-powiedział i zaczął składać lekkie pocałunki wzdłuż mojego kręgosłupa. A z powodu iż miałam na sobie długą spódnice i koszule musiał kilka guzików rozpiąć.
-Jaką masz na sobie bieliznę?-zapytał rozpinając następne guziki.
-Nie powiem.-oburzyłam się
-Powiedz.
-Nie
-Dlaczego?
-Bo to jest niestosowne
-Niestosowne jest to że nie możesz mi po prostu powiedzieć.
-Dobra mam czarną pasuje?
-Jak najbardziej.-powiedział szeroko uśmiechnięty-Wstań.-nakazał więc wolałam to zrobić.-Ściągnij koszulę i podejdź do mnie.-powolnym ruchem ściągnęłam koszulę i takim samym krokiem podeszłam do niego.
-Wyglądasz bardzo seksownie.-powiedział i zaczął mnie całować po dekolcie ale kiedy próbował ściągnąć moją spódnice odepchnęłam go.
-Ja muszę już iść-powiedziałam zakładając koszulę
-Szkoda panno May. Bardzo dobrze się bawiłem.
-Emm dziękuję. Do widzenia.
-Do zobaczenia...


/Natalie

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz